Pamięci bohaterów WCK zabitych w Gazie
Dziś zatrzymujemy się, by wspomnieć siedmioro członków rodziny World Central Kitchen zabitych w Gazie 1 kwietnia 2024 r.: Saifeddina Issama Ayada Abutahę, Johna Chapmana, Jacoba Flickingera, Zomi Frankcom, Jima Hendersona, Jamesa Kirby'ego i Damiana Sobóla.
Byli kimś więcej niż współpracownikami. Byli humanitarystami, członkami zespołu i przyjaciółmi, którzy głęboko wierzyli w moc posiłku — w to, że potrafi przynieść otuchę, godność i nadzieję w najtrudniejszych chwilach.
Dwa lata później ich nieobecność wciąż jest dotkliwie odczuwalna.
Nigdy nie zapomnimy siedmiorga członków naszej rodziny WCK, którzy zostali zabici dwa lata temu. Byli najlepszą cząstką człowieczeństwa — karmili ludzi, których nie znali — powiedział założyciel WCK José Andrés. — Nie było i nigdy nie będzie żadnego usprawiedliwienia dla ataków na ich konwój. Domagamy się prawdy i sprawiedliwości dla nich oraz dla wszystkich pracowników humanitarnych zabitych w Gazie. Opłakujemy wszystkie ofiary tej wojny. Cywile nigdy nie mogą być celem żadnej wojny.
Żałoba nie trzyma się kalendarza. W niektóre dni siedzi cicho w tle. W inne, jak ten, jest blisko i nie daje się zaprzeczyć. Dla społeczności WCK na całym świecie dzisiejszy dzień jest chwilą refleksji, pamięci i oddania czci temu, kim byli i czego bronili.
Tamtego dnia izraelskie naloty trafiły wyraźnie oznakowany konwój WCK, którego przemieszczenia były z wyprzedzeniem koordynowane. Siedem istnień zgasło w jednej chwili. Siły Obronne Izraela przyznały się do odpowiedzialności za atak i do poważnych błędów. Jednak pełne rozliczenie wciąż pozostaje niedokończone. Nadal domagamy się pociągnięcia do odpowiedzialności wszystkich winnych. To, co spotkało naszych kolegów i koleżanki, nie może się nigdy powtórzyć. Zależy od tego ochrona pracowników humanitarnych na całym świecie.
Nawet w obliczu tej straty ich dziedzictwo kształtuje wszystko, co robimy.
Żyje w posiłkach, które nasze zespoły każdego dnia wydają w Gazie i w społecznościach na całym świecie dotkniętych kryzysem. Żyje w trosce, jaką nasze zespoły wnoszą do każdej kuchni, każdej dostawy, każdego spotkania. I żyje w tym, jak jesteśmy dla siebie nawzajem — ze współczuciem i wspólnym poczuciem celu.
Nasza misja zawsze była prosta: karmić ludzi w czasach kryzysu.
Niesiemy Saifeddina, Johna, Jacoba, Zomi, Jima, Jamesa i Damiana ze sobą — w naszej pracy, w naszych wartościach i w naszym zobowiązaniu wobec siebie nawzajem oraz ludzi, którym służymy.
Będziemy dalej gotować. Będziemy dalej się stawiać. I uczcimy naszych kolegów i koleżanki, wykonując pracę, w którą wierzyli.